Ania - miała rano przystępować do egzaminu maturalnego z języka polskiego, ale nie poszła do szkoły. Rodzice nawet nie zauważyli, że nie wyszła na egzamin. Po powrocie z pracy nie zapytali jak jej poszło, który temat pisała.
Ania czuje, że dla rodziców nic nie znaczy.
Więcej troski i zainteresowania dostaje od rodziców koleżanek z klasy, które czasem odwiedza. Ania często myśli, że rodzice pewnie nie zauważyli by, gdyby jej nie było. Czasem, gdy jest jej bardzo źle, myśli o samobójstwie. Ma 18 lat i dla nikogo nic nie znaczy.
Kiedy klasa Ani pisała egzamin z polskiego, do dziewczynki zadzwoniła wychowawczyni. Była bardzo zdenerwowana, krzyczała na Anię. Mówiła jej, że niszczy sobie przyszłość,
że nie spodziewała się po niej takiego zachowania.
Ania poczuła, że zawiodła kolejną osobę, rozpłakała się. Jedyne co mogła mówić przez łzy, to że wszystko stracone i że nie ma już po co żyć.
Nauczycielka zaczęła przekonywać Anię, że jeśli przyjdzie na pozostałe egzaminy, to wszystko może się jeszcze ułożyć, że egzamin z polskiego może zdać w późniejszym terminie. Ale Ania nie słuchała już wychowawczyni. Słyszała tylko własne myśli „jestem beznadziejna…wszystko zaprzepaściłam…nie mam przyszłości….dla nikogo nic nie znaczę”. Do Ani dzwoniły też koleżanki i koledzy z klasy. Wszyscy byli bardzo zaniepokojeni.
Po maturze Ania planowała wyprowadzić się z domu i zamieszkać ze swoją kuzynką, znaleźć pracę i studiować zaocznie. Dziewczyna marzy o ciepłym i pełnym miłości domu,
o dzieciach które mogłaby kochać tak, jak nigdy sama nie była kochana.
- Nie wiem co mam zrobić, nie chce już żyć… – To pierwsze słowa Ani wypowiedziane w Telefonie Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111.
To jest przykład fikcyjny. Ze względu na zasadę anonimowości konsultanci Telefonu Zaufania dla Dzieci
i Młodzieży 116 111 nigdy nie podają do wiadomości informacji o faktycznym przebiegu rozmowy.