Chodzi tutaj oczywiście o rozstanie z chłopakiem.
Ty zarywasz noce, wylewasz morze łez, nie możesz jeść(o nauce to już nawet nie wspomnę) bo ciągle myślisz o nim i zastanawiasz się: Dlaczego mnie zostawił, co ja źle zrobiłam, on w tym samym czasie w najlepsze gra sobie w kosza i nie ma zielonego pojęcia o twoim cierpieniu. I niech lepiej o nim nie wie, bo po co? Chyba nie chcesz by był z tobą z litości.
Różnica tkwi w budowie mózgu i wpojonych zasadach.
Faceci nie płaczą, nie okazują uczuć, co wcale nie oznacza, że nie mają serca(chociaż nam czasami tak się wydaje).
Im po prostu do odreagowania emocji towarzyszących rozstaniu z tobą wystarczy sport, spotkanie z kumplami( i wyobraź sobie, że w cale im się nie żalą), mecz w TV.
My natomiast płaczemy, beczymy, chlipiemy przez kilka tygodni (czasami nawet miesięcy).
Nie obejdzie się bez szybkiej interwencji przyjaciółek, które przez kolejne kilka tygodni będą powtarzały, że znajdziesz sobie innego.
I z mówiąc tak mają rację, ale ty w tym momencie, nie chcesz innego, bo przecież ON był TAKI wspaniały. Tak wiec ciągle wspominanie z przyjaciółkami tego co łączyło Cię z chłopakiem wprowadza cię w jeszcze większy dołek, a nie o to przecież chodzi.
Zasada nr 1 - płaczesz i żalisz się przyjaciółką tylko jeden dzień, następnie zaciskasz zęby i robisz dobrą minę do złej gry (wiem, że to trudne ale przynajmniej ten drań zobaczy, że nie rozpaczasz po jego stracie)
Zasada nr 2 - znajdujesz nowe hobby. Może taniec? Wszystko po to by mieć jak najmniej czasu by myśleć o tym, co było. Rozważanie przeszłości jest bezpodstawne, dużo lepsze efekty daje skupienie się na przyszłości.
Zasada nr 3 - idziesz na zakupy. Kupujesz nowy ciuch, w którym wyglądasz prześlicznie (niech widzi co stracił) i uśmiechasz się do siebie.
Zasada nr 4 –idziesz na imprezę lub gdziekolwiek tam gdzie jest dużo ludzi( bo przecież umiesz już świetnie tańczyć i świetnie wyglądasz).
Poznajesz fajnego chłopaka, spotykasz się z nim...ups i znowu się zakochałaś, bo przecież na stara miłość najlepsza jest nowa.
|